2011-11-06 18:40:01
Spotkanie na Osadowej

Zarządcy bloku przy ul. Osadowej 16 spotkali się z jego mieszkańcami. Libacja alkoholowa podczas której trzech lokatorów wymazało ściany fekaliami przelała czarę goryczy u pozostałych mieszkańców.
Zdjęcia/załączniki do artykułu:
Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
Zarządca bezradnie rozkłada ręce, choć obok siebie mieszkają kobiety samotnie wychowujące dzieci i osoby nadużywające alkoholu.
- Wszystkie sprawy związane z prawami i obowiązkami najemców reguluje ustawa o ochronie praw lokatorów. Każda społeczność ma różne osoby. Część chce, aby wszystko było tak jak trzeba, ale są też tacy, którzy pracują na opinię tych porządnych- mówi Zbigniew Wesołowski, kierownik ZUM.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami zarządca może jedynie pisać pisma do osób zakłócających ciszę z prośbą o zmianę zachowania. Wszelkie czynności związane z eksmisją muszą być usankcjonowane wyrokiem sądu. Procedura uzyskania eksmisji spowodowanej uciążliwością sąsiedzką musi być też poparta odnotowaniem interwencji na Straży Miejskiej lub policji. Na taką rozprawę powinni stawić się także pozostali lokatorzy.
- Przychodzę tu na każdy sygnał lokatorów. Po tej ostatniej interwencji właściciel powinien zgłosić zniszczenie mienia. Panowie jednak posprzątali. Faktycznie są tu interwencje, ale staram się dyscyplinować tych kłopotliwych mieszkańców także w innymi sposobami- mówi mł. asp. Dorota Pater.
W chwili obecnej zadłużenie bloku przy ul. Osadowej 16 wynosi 72 tysięcy złotych, a koszty poniesione przez zarządcę w tym roku to 156 tysięcy. Za te pieniądze udało się wyremontować dach, na prośbę Wiadomości pomalowano klatkę schodową i wymieniono wykładzinę. Większość mieszkańców jest zadowolona z tego, jednak kilku lokatorów regularnie pracuje na złą opinię całego budynku. Oprócz osób nadużywających alkohol mieszka też człowiek, który zbiera śmieci. Sanepid rozkłada ręce, a mieszkańcy mają dość smrodu dobiegającego z jego mieszkania.
- Mamy pięknie pokryty dach, wymalowaną klatkę, doceniamy to. Ale nie możemy spać po nocach. Teraz się uspokoiło, bo wiedzieli, że będzie interwencja. Zazwyczaj budzą się na wieczór i wtedy urządzają sobie libacje. Świadomie wstrzymałam opłaty za czynsz. Mogę to uregulować od ręki, jeśli będę wiedziała, że moje 7-letnie dziecko dośpi do rana- mówi jedna z mieszkanek.
W tym roku w bloku tym było 11 interwencji.
- To kultura osobista każdego środowiska. To nienajlepsza sytuacja, że małe dzieci mieszkają przy rodzinie, która nosi symptomy patologii. To elementy, które nie powinny mieć miejsca. Mówienie, że przeniesie się te osoby gdzie indziej, jest niemożliwe, bo z czego zapłacą. Sytuację tą powinien rozwiązać właściciel budynku oraz organy ścigania- stwierdził Robert Minkina.
kt
/WS/