2012-01-23 12:40:01
"Bomber" ukrywał się w szafie

Sprawcy fałszywych alarmów bombowych, do jakich doszło w Opatowie i Ostrowcu, zostali szybko namierzeni przez policję. W Opatowie wszystkie służby postawił na nogi 26 -letni mężczyzna, a w Ostrowcu - 13-latek z powiatu radomszczańskiego. Pierwszy z nich już przebywa w więzieniu, drugi odpowie przed sądem dla nieletnich.
Był zły na lokatorów
W miniony poniedziałek tuż po godzinie 14 na telefon alarmowy policji zadzwonił mężczyzna i poinformował dyżurnego, że w piwnicy bloku przy Grota Roweckiego 1 znajduje się bomba.
- Na miejsce skierowane zostały wszystkie służby- mówi Agata Frejlich, oficer prasowy KPP w Opatowie.- Wspólnie z zarządcą budynku podjęliśmy decyzję o ewakuacji mieszkańców i pracowników punktów handlowych usytuowanych w tym bloku. W sumie było to około 20 osób.
Ewakuowani mieszkańcy zostali skierowani do Opatowskiego Ośrodka Kultury. Dwie starsze panie ze względu na stan zdrowia zostały odwiedzione przez karetkę pogotowia do szpitala.
- Jesteśmy przygotowani na takie zdarzenia. Dziś nie zachodziła potrzeba udzielenia schronienia dużej liczbie osób i dlatego skierowani zostali do OOK- powiedział Krzysztof Wróblewski, wiceburmistrz Opatowa.
Osoby w podeszłym wieku były przewożone do domu kultury przez straż miejską.
Po opuszczeniu budynku przez ludzi pirotechnik z KPP Opatów rozpoczął przeszukiwanie piwnic i klatki schodowej. Z Kielc ściągnięto psa wyszkolonego do znajdowania materiałów wybuchowych. Na szczęście nic nie znaleziono. Po ponad 2 godzinach mieszkańcy mogli wrócić do domów.
- Nie mogliśmy namierzyć sprawcy alarmu, bo telefon, z którego dzwonił, był nieaktywny- mówi Agata Frejlich.- Następnego dnia już wiedzieliśmy, skąd wykonane było połączenie.
We wtorek około 15 do drzwi jednego z mieszkań w Opatowie zapukali policjanci. Domownicy dość długo nie odpowiadali na prośby o otwarcie drzwi. Mundurowi wiedzieli, że w tym mieszkaniu przebywają osoby, bo go obserwowali. Po krótkich pertraktacjach gospodyni drzwi otworzyła, twierdząc, że syna nie ma w domu. Policjanci nie uwierzyli i znaleźli żartownisia w szafie pod stertą ubrań.
- Mężczyzna był pijany (ponad 2 promile alkoholu) i był też poszukiwany listem gończym, bo nie stawił się do odbywania kary więzienia- powiedziała A. Frejlich.- Po wytrzeźwieniu został przesłuchany przez prokuratora i odwieziony do zakładu karnego.
Nie wiadomo, czym się kierował mężczyzna, decydując się na okrutny żart. Wiadomo, że kilkanaście miesięcy temu sprawca wraz z rodziną mieszkał w tym bloku. Niestety mieszkanie musieli opuścić w asyście komornika. Była to prawdopodobnie zemsta na sąsiadach.
Zamknięta Sandomierska
We wtorek tuż przed godziną 18 nieznajomy mężczyzna zadzwonił do 72-letniej mieszkanki kamienicy przy ulicy Sandomierskiej 6 w Ostrowcu Świętokrzyskim i powiadomił ją, że w budynku jest podłożona bomba, po czym się rozłączył. Przerażona lokatorka zawiadomiła odpowiednie służby.
Już po chwili przy dwupiętrowej kamienicy na ul. Sandomierskiej pojawiły się policja, straż pożarna, pogotowie energetyczne i straż miejska. Zarządzono ewakuację mieszkańców kamienicy i przyległych obiektów handlowych. Łącznie ewakuowano 45 osób.
Strażacy rozstawili namiot pneumatyczny w celu zapewnienia ewakuowanym osobom schronienia. Namiot był oświetlony wewnątrz i ogrzewany za pomocą nagrzewnicy. Akcja kosztowała PSP prawie 1000 złotych- powiedziała rzecznik ostrowieckich strażaków, kpt. Barbara Majdak.
Ruch na ul. Sandomierskiej został zamknięty, policja wyznaczyła objazdy. Na miejsce skierowano dwóch funkcjonariuszy z Nieetatowej Grupy Rozpoznania Minersko - Pirotechnicznego w Ostrowcu Św. oraz funkcjonariusza KWP w Kielcach wraz z psem do wyszukiwania materiałów pirotechnicznych. Po przeszukaniu rejonu bloku, klatek schodowych i piwnic oraz rejonu przyległego nie znaleziono ładunku wybuchowego.
Do zdarzenia zadysponowaliśmy 6 wozów policyjnych i 14 policjantów. Podkreślić należy, że w każdym takim przypadku koszty prowadzonych działań są bardzo wysokie. Cała akcja kosztowała policję prawie 1200 złotych. Teraz będziemy się starać, aby to rodzice nieletniego ponieśli je w całości - powiedział rzecznik ostrowieckiej policji, Rafał Pietrkiewicz.
Nim policjanci i służby ratunkowe zakończyły swe działania, które trwały prawie 3 godziny, znane już były personalia żartownisia. Policjanci błyskawicznie namierzyli sprawcę. Okazał się nim 13 -letni mieszkaniec powiatu radomszczańskiego w województwie łódzkim.
- 13-latek będzie odpowiadał przed sądem dla nieletnich z artykułu 224a KK. Niech te wydarzenia będą przestrogą dla wszystkich autorów głupich żartów. Czyn ten jest przestępstwem zagrożonym karą do 8 lat pozbawienia wolności oraz karą pieniężną, jaką sprawca ponosi za powstałe koszty związane z akcją policji i służb ratunkowych - poinformował Pietrkiewicz.
Fuksja, Jaz
/WS/