2012-01-31 11:40:01
Gdzie się podziali ostrowieccy kibice?

Obiektów sportowych ostrowczanom mogą pozazdrościć kibice w całym kraju. Mimo to zarówno stadion, jak i hala świecą pustkami podczas ligowych meczy rozgrywanych z udziałem drużyn KSZO. Co powoduje, że kibice w Ostrowcu Św. nie chcą identyfikować się ze swoim klubem? Przecież 15 lat temu historyczny, pierwszy mecz piłki nożnej w I lidze pomiędzy KSZO i Lechem Poznań obejrzało ponad 12 tysięcy widzów!
Piłka nożna
Do sezonu 1993/94 na III-ligowe mecze w Ostrowcu Św. nie przychodziło więcej niż kilkaset osób. Wyjątek stanowiły pojedynki z wielkimi na owe czasy piłkarskimi "firmami", jak np. Radomiak Radom (1991 rok - 5 tysięcy kibiców).
Wielki bum na piłkę nożna w Ostrowcu Św. zapoczątkował sezon 1994/95, kiedy KSZO wywalczył historyczny awans do II ligi. Sukcesy drużyny nie byłyby pewnie możliwe bez wsparcia władz miasta i przede wszystkim Huty Ostrowiec. Losy ostrowieckiej piłki nożnej były, są i pewnie jeszcze długo będą nierozerwalnie związane z ludźmi decyzyjnymi zasiadającymi na samej górze władz samorządowych oraz największego zakładu w mieście. Dopóki Huta Ostrowiec jawiła się jako prężnie działająca firma w kraju, dopóty KSZO nie musiał się martwić o pieniądze, a drużyna rywalizowała z największymi w kraju. Wtedy kameralny stadion w Ostrowcu Św. pękał w szwach, a KSZO kibicował cały region. Najlepsze lata ostrowieckiej piłki nożnej przypadały na okres, kiedy w okolicznych miastach (Kielce, Radom, Tarnobrzeg, Lublin) grano co najwyżej na (ówczesnym) II-ligowym poziomie, więc podczas rozgrywanych w Ostrowcu Św. meczy wokół stadionu można było zaobserwować samochody z ościennych województw. Klubem rządzili prezydenci miasta lub osoby, które później obejmowały ważne stanowiska w mieście. Wtedy po prostu opłacało się być blisko, bo nikt przecież nie mógł sobie pozwolić na lekceważenie kilkunastotysięcznego elektoratu. Problemy klubu zaczęły się w 2002 roku wraz z problemami największego sponsora (upadek Huty Ostrowiec). Władze klubu nie były w stanie wypełnić kontraktów piłkarzy gwarantujących wysoki poziom sportowy. Grająca w najwyższej klasie rozgrywkowej drużyna, oparta głównie na młodych wychowankach, przegrała 23 na 30 meczy i z hukiem spadła z ekstraklasy. Już wtedy z kilkunastotysięcznej publiczności ubyła co najmniej połowa. Niedługo później zdecydowano się na ogłoszenie upadłości mocno zadłużonego klubu. Szansy na odbudowanie pozycji upatrywano w nowym właścicielu największego sponsora - hiszpańskiej Celsie oraz biznesmenie z Gomunic - Mirosławie Stasiaku. W porozumieniu z ówczesnymi władzami miasta do Ostrowca Św. przeniesiona została Ceramika Opoczno. Nie wszystkim to się wtedy podobało, ale wydawało się, że jest to ostatnia szansa na ratowanie piłki nożnej w mieście. Mamieni obietnicami sprytnego przedsiębiorcy kibice w sile kilku tysięcy odwiedzali stadion, przyjmując nowy "twór" jak własny klub. "Balon" pękł w sezonie 2006/07, kiedy KSZO został karnie zdegradowany za udział w korupcji do III ligi. Wtedy od drużyny odwrócili się kolejni kibice, zdegustowani polityką prowadzenia klubu. Odszedł również skompromitowany właściciel. Kibicom przedstawiono kolejny "doskonały" plan ratowania klubu, związany z przejęciem KSZO przez tajemnicze szwajcarsko-niemieckie konsorcjum "Voege". Okazało się, że za "przejęciem" stał kolejny biznesmen z województwa łódzkiego, nota bene bliski znajomy Mirosława Stasiaka - Tadeusz Dąbrowski. W klubie zaczęły panować jeszcze dziwniejsze zasady, które nie podobały się kibicom. Zwolnienie popieranego przez nich prezesa Marka Cichosza przelało czarę goryczy. Jego następcy nie potrafili znaleźć wspólnego języka z fanami, co w niedługim czasie doprowadziło do otwartego konfliktu i bojkotu KSZO przez grupę najzagorzalszych kibiców. Tak budowany przez lata potencjał został całkowicie zniszczony. Stadion podczas II-ligowych spotkań KSZO S.S.A. zaczął straszyć pustkami. Ostatni raz tak mało kibiców na meczach w Ostrowcu Św. odnotowywano gdy drużyna na początku lat 90. ubiegłego stulecia z nienajlepszym skutkiem występowała na III-ligowych boiskach. To w końcu skłoniło władze miasta do zmiany frontu i pójścia - przy aprobacie fanatyków KSZO - na współpracę z lokalnym biznesmenem, Dariuszem Łatą. W Ostrowcu Św. na bazie Jandaru Bodzechów powstał nowy klub - KSZO 1929. W i tak niewielkim środowisku kibiców piłkarskich doszło do rozłamu. Po tylu rozczarowaniach wciąż pozostaje grupa wiernych kibiców, którzy stoją murem za KSZO S.S.A., wierząc w kolejne obietnice (przejęcie klubu przez izraelsko-angielskie konsorcjum menadżerów piłkarskich). Spora jednak grupa przejrzała na oczy, bo już w tej chwili więcej kibiców decyduje się na dopingowanie grającej o trzy klasy rozgrywkowe niżej drużyny KSZO 1929.
- Gdzie są ci nowi inwestorzy?- pyta retorycznie jeden z użytkowników internetowego forum kibiców KSZO.- Co jakiś czas coś się o tym mówi, rozdmuchując w mediach, później znów cisza. Przejęcie akcji spółki to ruchy wyłącznie pozorowane. Nic się w strukturach klubu, a więc i w metodach działania, nie zmieniło i pewnie nie zmieni. To są szczwane lisy. Wyciągnąć kasę od Celsy, od miasta, obiekty gratis i handelek piłkarzami. Oczywiście kasa po ewentualnych transferach do swojej kieszeni. Jak sytuacja podbramkowa, to łaskawie pożyczają własnej spółce kilka, kilkanaście tysięcy, z zamiarem odebrania w późniejszym terminie. I jakoś się kręci- dodaje rozżalony fan.
Przedstawione wyżej fakty miały pewnie decydujący wpływ na malejącą frekwencję na stadionie KSZO. Czy jedyny? Wydaje się, że powodów może być więcej. Jeszcze jednym -również ważnym - mogą być przemiany zachodzące w kraju po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Związana z otwarciem granic wielka emigracja Polaków po 2004 roku nie ominęła również Ostrowca Św., zwłaszcza, że zbiegła się ona w czasie z upadkiem Huty Ostrowiec Św. W zatrudniającym w najlepszym okresie 17 tysięcy ludzi zakładzie pozostało niespełna 2 tysiące pracowników. Z olbrzymiego zakładu wyodrębniano kolejne spółki, z których niewiele potrafiło poradzić sobie w nowej rzeczywistości. Bezrobocie w mieście rosło, co sprzyjało emigracji. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego liczba emigrantów z Polski za granicą po 2004 roku wzrosła o 100 procent i na koniec 2010 roku wyniosła blisko 2 miliony ludzi. Jaki ma to związek z kibicami? Wystarczy zaobserwować, ilu kibiców ogląda mecze reprezentacji kraju czy polskich klubów w europejskich pucharach - choćby w Anglii, gdzie po rozszerzeniu Unii Europejskiej wyjechało najwięcej naszych rodaków. Można tam również zaobserwować flagi z napisem "Ostrowiec Św." czy "KSZO", co pokazuje, że kibiców hutniczego klubu za granicą nie brakuje. Oni - podobnie jak ci, którzy zostali w Ostrowcu Św., ale są zmęczeni kolejnymi aferami w klubie - na stadion przy Świętokrzyskiej już nie przychodzą.
Piłka siatkowa i ręczna
Historia piłki siatkowej i piłki ręcznej w Ostrowcu Św. nie jest tak burzliwa jak piłki nożnej. Na przestrzeni nieco ponad 10 lat funkcjonowania seniorska drużyna siatkarek, nigdy nie miała tak dużej rzeszy kibiców i długo postrzegana była w mieście jako ubogi krewny piłkarskiej drużyny. Do ubiegłego roku nie miała też szansy na budowę wielotysięcznej publiczności, z uwagi na brak dużej hali. Zespół dopingowany był przez stałą grupę około 300, w porywach do 500 kibiców. Przełom mógł i powinien nastąpić wraz z oddaniem do użytku hali KSZO. Debiut w nowym obiekcie był obiecujący, bo mecz play-off z Silesią Volley obejrzało około 1000 kibiców. Niestety w kolejnym sezonie ten poziom nie został utrzymany. Nie pomogły nawet wydarzenia promujące piłkę siatkową w mieście, jakimi były towarzyskie mecze juniorskich reprezentacji Polski i Brazylii oraz seniorskich reprezentacji Polski i Francji. Mecze te pokazały, że zapotrzebowanie na siatkówkę na wysokim poziomie w Ostrowcu Św. jest, bo wejściówki rozeszły się błyskawicznie, a chętnych było sporo więcej. Poziom i wyniki, jakie prezentuje drużyna AZS WSBiP KSZO, nie przyciągają na trybuny tłumów. Czy ma na to wpływ cena biletów, zbyt wygórowana na kieszeń ostrowieckiego kibica? Nie do końca, bo przecież bilety na mecze reprezentacji były sporo droższe, a i decyzja o wpuszczeniu kibiców za darmo na kilka spotkań ligowych AZS WSBiP KSZO nie spowodowała, że hala się zapełniła.
Trochę lepiej w ostatnim czasie na tle innych gier zespołowych w Ostrowcu Św. wypada piłka ręczna. Z sezonu na sezon, w oparciu o realne możliwości, budowana jest coraz mocniejsza drużyna. Rośnie również frekwencja, choć i tu mogłaby być wyższa, bo przecież piłka ręczna w naszym kraju jest coraz popularniejsza, komfort oglądania szczypiorniaka w hali KSZO bardzo wysoki (chwalony m.in. przez Bogdana Wentę podczas pokazowego meczu Vive Kielce), a ceny biletów - symboliczne.
Fuksja
/WS/