2006-09-11 12:50:15
Borecki obserwował
Awans rezerw KSZO

W drugiej rundzie Pucharu Polski na szczeblu ŚZPN drużyna KSZO II Polvat Ostrowiec Św. pokonała w Bielinach miejscową Nidziankę 3:1 i awansowała do dalszych gier.
Nidzianka Bieliny - KSZO II Polvat Ostrowiec Św. 1:3 (1:1)
KSZO II: Wiąk - Zdrojewski (90 Żuława), Mazur, Dryka, Krusiński, Wojtal, Dębicki, Kapsa (60 Dobrowolski), Gołasa (46 Świć), Pękalski, Florys (90 Ćwik)
Żółte kartki: Gałka, Gawęcki - Mazur
Do Bielin na obserwację zaplecza pierwszej drużyny KSZO wybrał się Wojciech Borecki, który z uwagą przyglądał się dyspozycji Grzegorza Wojtala i Artura Pękalskiego, będących w kręgu zainteresowania ostrowieckiego szkoleniowca. Obaj byli wyróżniającymi się piłkarzami tego spotkania, ale po jego zakończeniu Borecki trochę "kręcił nosem", dając do zrozumienia, że poziom jaki zaprezentowali jeszcze nie jest wystarczający na drugoligowe boiska.
Mecz rozpoczął się planowo, od przewagi podopiecznych Sławomira Kapsy. Po pół godzinie bezbarwnej gry gospodarze zwietrzyli jednak swoją szansę i zaatakowali z większym animuszem. W 31 minucie Damian Zdrojewski w ostatniej chwili zażegnał niebezpieczeństwu, wybijając jednemu z piłkarzy gospodarzy piłkę na 8. metrze. Chwilę później było już jednak 1:0. Szczepan Maciejski ubiegł Mateusza Drykę oraz Wiąka i celną główką umieścił piłkę w siatce KSZO. Niewiele brakło, by po minucie było już 2:0, jednak tym razem Wiąk został w bramce i końcami palców zdołał sparować kolejne uderzenie głową Maciejskiego. Na tej akcji skończyły się ambicje A-klasowej Nidzianki. W 36 minucie Pękalski prostopadłym podaniem uruchomił Dominika Florysa. Napastnik KSZO wygrał pojedynek biegowy z obrońcami gospodarzy, minął bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki.
Po przerwie sił miejscowym wystarczyło do 80 minuty. Po faulu na Wojtalu w polu karnym pewnym egzekutorem "jedenastki" okazał się Pękalski, a chwilę później Pękalski po dalekim wyrzucie z autu Adriana Dębickiego celną główką ustalił wynik spotkania.
Zwycięstwo ostrowczan mogło być jeszcze okazalsze, ale dogodnych sytuacji do podwyższenia wyniku nie wykorzystali m.in. Florys. W zamieszaniu pod bramką z ok. 5 metrów trafił w poprzeczkę i Damian Krusiński, który z 5. metrów uderzył ponad poprzeczką.
/J. Słodkiewicz/