2006-09-11 12:53:14
Scorpion w III rundzie!
Trzy czerwone kartki w Kunowie

Już drugi zespół z Klasy A odprawili z kwitkiem w Pucharze Polski piłkarze FC Scorpion. Po LZS Włostów, przyszedł czas na kunowską Stal.
Stal Kunów - FC Scorpion Ostrowiec Św. 3:4 (1:3)
0:1-Curyło 25
1:1-Kowalski 35
1:2-Zięba 37
1:3-Zięba 45
1:4-Kisiel 68
2:4-Kowalski 80
3:4-Kosowski 85
Stal: Bera (Adamczyk) - R. Haraźny, Witek, Siudak, Mochola, D. Łapa (Jałocha), Wesołowski, S. Łapa, Rosiak (Stachuczy), Kowalski, Kosowski.
FC Scorpion: Wojtachnia - Kopyra (Delegiewicz, Grzesik), Kosowski, Szymański, Kisiel, Cichocki (Cieślik), Nalewaj, Curyło, Wielgus, Iwoła, Zięba.
Gospodarze przegrali mecz, którego nie powinni.
W 25 minucie miała miejsce dość kuriozalna sytuacja. Obrońca miejscowych popełnił błąd podając piłkę wprost pod nogi Curyło. Ten został jednak przed polem karnym. Sędzia ze Starachowic zagwizdał, zawodnicy obu drużyn zatrzymali się, a …piłka tocząc się wpadła do bramki, gdyż bramkarz nie interweniował. Ku zdziwieniu niemal wszystkich sędzia uznał gola.
-Dla mnie to jest śmieszna sytuacja - mówił po meczu niezadowolony z pracy sędziów trener Jałocha. - W momencie pierwszego gwizdka moi obrońcy i bramkarz stanęli. Piłka wtoczyła się do bramki, a arbiter zagwizdał raz jeszcze i pokazał ręką na środek boiska. Nawet piłkarze gości nie wiedzieli co jest grane. Z kolei druga i trzecia bramka, zdaniem stojących na wysokości pola karnego, padły z pozycji spalonych.
Nie zmienia to jednak faktu, że zespół gospodarzy sprawiał wrażenie jakby nie chciało mu się grać tego dnia. Dopiero w 35 minucie gospodarze przeprowadzili dobrą akcję. Siudak dograł piłkę ze środka pola wprost do wybiegającego na czystą pozycję Kowalskiego, a ten nie zwykł marnować takich okazji. Radość Stali trwała dwie minuty. Po błędzie obrony Zięba z bliskiej odległości strzelił gola. Ten sam piłkarz tuż przed gwizdkiem na przerwę podwyższył prowadzenie "ochroniarzy". W 68 minucie goście strzelili czwartego gola, a jego autorem był Kisiel. Od 70 minuty Stal grała w osłabieniu, gdyż za dwie żółte kartki bramkarz Adamczyk musiał opuścić plac gry. Mimo to w ostatnich 10 minutach gospodarze zaczęli odrabiać straty. Najpierw zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się Kowalski, a pięć minut później Kosowski strzałem z 10 metrów zdobył kontaktowego gola 3:4.
W 86 minucie siły na boisku wyrównały się, bo Zięba za kopnięcie rywala bez piłki zobaczył czerwoną kartkę. Niestety, tylko na chwilę. Nie minęło 60 sekund a Kowalski musiał wcześniej udać się do szatni za dwie żółte kartki.
-Zespół gości zaprezentował się przyzwoicie - dodaje trener Jałocha. - Nie zmienia to faktu, że mój zespół zagrał słabo i dlatego przegrał. Nie mogę jednak zrozumieć niektórych decyzji trójki sędziowskiej. Wyrzucił z boiska dwóch moich piłkarzy. Najpierw Adamczyka za to, że zwrócił głośniej uwagę liniowemu o spalonym, drugą za to, że odwrócił się w momencie dawania kartki. Pierwszą kartkę dla Kowalskiego arbiter dał za wymuszenie rzutu karnego, a to mój zawodnik był ewidentnie faulowany przez bramkarza gości. Przy drugiej Kowalski sam nie wiedział za co dokładnie został wyrzucony.
/M. Frańczak/